Wielki Post zaczął się, jak co roku, … i nagle sprawujemy Msze święte bez Waszego udziału,  przychodzą tylko małe grupy naszych Parafian. To dla mnie -choć zrozumiały- to jednak bolesny fakt, ale momentami zamykam oczy i przypominam sobie dawny obraz naszego Kościoła, ławki wypełnione wiernymi, Wasze skupione i rozmodlone twarze…  Bardzo modlę się za Was, za Wasze Rodziny, za naszych najmłodszych i najstarszych Parafian…

         Wszyscy razem doświadczamy trwającej  epidemii  i nikt dziś nie jest w stanie powiedzieć, co będzie w najbliższych dniach, a może nawet i tygodniach. Dlatego chciałbym Was wszystkich, prosić o zachowanie ostrożności i spokoju – tak, jak dajemy temu świadectwo w tych ostatnich dniach w całej Polsce.                                           

         Te dni są dla nas wszystkich trudne i ciężkie, ale widać konieczne. Nie bójmy się. Jesteśmy w rękach Boga. On nie zostawia nas samych w momentach doświadczenia, choroby czy cierpienia.                                            

         Pan nie przychodzi do nas jako epidemia. Pandemia nie jest karą zesłaną na nas przez Boga. On jest miłością. Także tą, która z takich trudnych wyzwań, w takich właśnie chwilach, rodzi w nas: miłość, która dostrzega drugiego, sąsiedzką pomoc, solidarność, ale też odpowiedzialność i wzajemną modlitwę za siebie i wspólne wołanie do Pana o ustanie epidemii.                                                                                                     

        Myślę, że  w kontekście skutków koronawirusa  może to wszystko spowoduje w ludziach szukanie Boga, na kartach Biblii, Jego Słowa – pokrzepienia, nadziei a nade wszystko sensu.                                 

          Te dni dobitnie pokazują nam, że nie jesteśmy samowystarczalni i że nie w naszych rękach jest  ostatecznie nasze życie. Znacie Państwo, starą, mądrą zasadę, którą przypisuje się różnym mistrzom duchowości: „Ufać, jakby wszystko zależało od Boga, działać, jakby wszystko zależało od człowieka”. Trzeba zrobić wszystko, co w ludzkiej mocy, by cierpienie oddalić, gdy jednak staje się ono nieuniknione, by je „użyć” tak, by wyrosło z niego dobro.

         Mówiłem Państwu, że będziemy mieć dobre Rekolekcje wielkopostne, myślałem o spotkaniach w naszej świątyni, zasłuchaniu w słowa kaznodziei, ale w  obecnej, nieprzewidywalnej sytuacji przeżywamy - innego rodzaju rekolekcje, które wydaje się, że głosi nam cała otaczająca nas, rzeczywistość, która jak nigdy dotąd zwraca nas ku Bogu,  u Niego każe szukać pociechy i  pokoju serca…, do Niego z zaufaniem dzieci mówić: Ojcze, ufam Tobie...

         Poprzez brak dostępu do obrzędów Wielkiego Tygodnia, niemożliwość fizycznego udziału w nich powinniśmy odnaleźć sposób na głębokie, wewnętrzne i bliskie spotkanie z Panem, aby także wejść w kontakt z Kościołem oraz sakramentami w tych szczególnych okolicznościach. Wierzę, że Duch Święty nie oszczędzi nam łask, aby przeżyć pięknie i głęboko ten Wielki Post i Wielki Tydzień.

            Zbudowany jestem Waszym świadectwem: jak widzę Was, stojących przy figurze Królowej Pokoju, klęczących w kruchcie naszej Świątyni i za te, piękne postawy, Wam dziękuję! Ja, sam, staram się zachować zalecane normy i kierować się logiką Ewangelii …. to jest ważne.

          Nasz Bóg jest blisko i wzywa nas, abyśmy i my byli blisko siebie, jeden obok drugiego, abyśmy się od siebie nie oddalali. W tym czasie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa, który teraz przeżywamy, ta bliskość domaga się, abyśmy ją sobie jeszcze bardziej okazywali, by była bardziej widoczna. Być może nie możemy być blisko siebie fizycznie ze względu na obawę przed zarażeniem, ale możemy wzbudzić w sobie postawę bliskości między nami: poprzez modlitwę, pomoc, czy wiele innych sposobów okazywania jej. Być blisko siebie dlatego, że Bóg jest blisko nas, pragnie towarzyszyć nam w życiu.

            Cały czas zastanawiam się co zrobiłby Jezus w tej sytuacji i przychodzi mi, na myśl Jego pytanie: kto jest moim bliźnim? Moim bliźnim jest ten, kto jest w potrzebie. Pomagając innym, odpowiadamy czynami na Jezusowe pytanie. Chrystus jest Panem natury i historii. Używając naturalnych środków, aby bronić się przed zarazą, nie zapominamy o naszych podstawowych środkach obrony: modlitwie, zwłaszcza Różańcu i adoracji eucharystycznej. 

           Ten długotrwały atak koronawirusa  naturalnie prowadzi do zmęczenia i lęku, ale warto pamiętać, że „Chrystus nigdy nas nie opuszcza” i „zaufajmy Panu”. Nikt, absolutnie nikt nie może przeszkodzić nam zwrócić się ku Bogu i upraszać Jego pomocy podczas tej wielkiej próby .

Nie ustawajmy w modlitwie i nie ulegajmy znużeniu,  zawierzajmy Bogu, świat i Kościół . Wierzę, że „Jego serce wzruszy się i nas zbawi”. Głos parafialnego dzwonu niech Nas łączy w modlitwie ….

Wasz Proboszcz    -  ks. Jan  Ujma
19 .03 . 2020  r.  w Uroczystość Świętego Józefa Oblubieńca NMP, Patrona  Kościoła  .